Czy własna działka ROD to już towar luksusowy? wywiad Munipro.pl

Choć od pandemicznego boomu minęło już kilka lat, Polacy wciąż toczą zacięte boje o własny kawałek zieleni. Dlatego ceny atrakcyjnych działek ROD w dużych aglomeracjach potrafią naprawdę zaskoczyć. O tym, od czego zależą ceny działek ROD i jak dziś wygląda rynek popularnych „Rodos”, rozmawiamy z Robertem Kędzierskim, redaktorem domiporta.pl.

Rodzinne Ogrody Działkowe (ROD) przez dekady kojarzyły się głównie z emerytami doglądającymi swoich pomidorów i ucieczką od wielkopłytowej codzienności PRL-u. Pandemia zmieniła sytuację, zamieniając niepozorne ogródki w  pożądany towar luksusowy w polskich miastach. Dziś, gdy ceny tradycyjnych nieruchomości i działek budowlanych wciąż szybują w kosmos, walka o kawałek zieleni w obrębie miasta wcale nie słabnie. Zmieniają się jednak reguły gry: w cenie jest nowoczesność, dostęp do mediów i święty spokój. Co więcej, profile nowych nabywców mocno się odmłodziły. O tym, od czego zależą ceny działek ROD, rozmawiamy z Robertem Kędzierskim z portalu domiporta.pl. Chcemy sprawdzić, czy rynek ogrodów działkowych osiągnął już swój sufit. Dlatego poprosiliśmy o pomoc w zdiagnozowaniu aktualnych trendów cenowych.

Od czego zależą ceny działek ROD?

Robert Kędzierski, Redaktor domiporta.pl

fot. Domiporta.pl

Munipro.pl: czy boom na ogródki działkowe wciąż trwa, czy rynek powoli się nasyca?

Robert Kędzierski, Redaktor domiporta.pl: tak, zainteresowanie Rodzinnymi Ogrodami Działkowymi niezmiennie się utrzymuje. Choć na portalach ogłoszeniowych liczba ofert rośnie, to popyt wciąż wyraźnie przewyższa podaż. Klientów nieustannie przyciąga relatywnie niska cena wejścia. Mediana na rynku krajowym oscyluje wokół 35-45 tysięcy złotych. Oznacza to, że wymarzone miejsce do wypoczynku można zyskać kosztem znacznie niższym niż w przypadku zakupu tradycyjnego domu czy nawet działki budowlanej. Warto jednak pamiętać, że rynek ROD charakteryzuje się olbrzymimi rozbieżnościami. Znajdziemy tu zarówno niemal puste place ziemi, jak i luksusowe, działkowe „wille”. To zróżnicowanie bezpośrednio przekłada się na gigantyczny rozstrzał cenowy.

Kiedy ruch w tym segmencie jest największy? W jakich miesiącach Polacy najintensywniej szukają ofert i kiedy dochodzi do największej liczby transakcji?

Szczyt zainteresowania przypada naturalnie na miesiące wiosenne i letnie, czyli okres od marca do sierpnia. W dużych aglomeracjach, ze względu na mocno ograniczoną podaż, najbardziej atrakcyjne oferty znikają z rynku w mgnieniu oka – często w ciągu zaledwie jednego lub kilku tygodni. Dane branżowe i portale ogłoszeniowe jednoznacznie potwierdzają tę silną sezonowość. Dwa-trzy kluczowe miesiące wakacyjne dopiero się zaczynają, dlatego możemy spodziewać się fali kolejnych transakcji właśnie w najbliższym czasie.

Gdzie finansowy próg wejścia jest najwyższy? Które miasta w Polsce są dziś najdroższe, jeśli chodzi o ROD?

Wyraźnie od reszty kraju odbiegają Kraków oraz Poznań – w tych lokalizacjach ceny potrafią przekraczać krajową medianę o 15 do nawet 20 procent. Z kolei Warszawa znajduje się obecnie w ciekawej sytuacji rynkowej. Stolica albo właśnie osiąga swój absolutny szczyt cenowy, albo zaczyna łapać lekką zadyszkę. To dlatego, że w niektórych rejonach widać już nieznaczne spadki rzędu 3-4 procent.

Co w takim razie od czego zależy cena działki ROD? Dlaczego jedna działka kosztuje 30 tysięcy, a inna ponad 100 tysięcy złotych?

To zależy przede wszystkim od otoczenia geopolitycznego i geograficznego. W dużych oraz średnich miastach absolutnym kluczem jest lokalizacja wewnątrz tkanki miejskiej – bliskość centrum, łatwy dojazd i dostępność komunikacji miejskiej. Z kolei niezależnie od samego położenia, kluczowy dla ceny staje się standard zabudowy. Na rynku przybywa działek, na których stoją domki letniskowe z pełną, nowoczesną infrastrukturą. Dziś cenę dyktuje komfort, czyli jak największy dostęp do mediów. Trzeba pamiętać, że standardy się zmieniają: nie wszędzie przecież dostępna jest bieżąca woda, nie każda działka ma zbiorniki odpływowe. Współcześni Polacy bardzo chcą wypoczywać na działkach, ale niekoniecznie interesują ich już spartańskie warunki, które akceptowały poprzednie pokolenia.

Właśnie, wspomina Pan o pokoleniach. Kto dzisiaj kupuje działki ROD? Czy profil klienta uległ odmłodzeniu?

Metamorfoza profilu kupującego jest bardzo widoczna. Obok tradycyjnych działkowców–seniorów, którzy kojarzą nam się z ROD od lat, coraz silniejszą i niezwykle dynamiczną grupą stają się młode rodziny mieszkające w blokach. Zmienia się też funkcja tego miejsca. Działka w oczach młodych przestaje być klasycznym ogródkiem uprawnym. Niewątpliwie do prowadzenia warzywnika potrzeba przecież sporego doświadczenia, wiedzy i regularnego nakładu ciężkiej pracy. Nowa fala kupujących traktuje ROD przede wszystkim jako substytut własnego, przydomowego ogrodu. Jest to więc bezpieczna przestrzeń do rekreacji, co jest wyraźną pozostałością po doświadczeniach z okresu pandemii.

Gdybyśmy mieli zestawić ROD z zakupem własnej działki rekreacyjnej poza miastem – na co częściej decydują się Polacy?

ROD to wybór osób, które ponad wszystko cenią sobie bliskość miasta i możliwość szybkiego, bezproblemowego dotarcia na miejsce bez konieczności spędzania godzin w korkach. Nie da się też ukryć, że ogrody działkowe często oferują po prostu lepszą, kompletną i już gotową infrastrukturę wspólną. Na własną działkę poza miastem decydują się z kolei ci, którzy potrzebują pełnej własności (gruntu na własność, a nie dzierżawy), większej przestrzeni i dysponują znacznie większym budżetem na start. W praktyce rynkowej za podobne pieniądze można oczywiście znaleźć małą działkę rekreacyjną poza miastem, ale zazwyczaj będzie ona słabiej uzbrojona. ROD daje co prawda nieco mniej przestrzeni i narzuca ograniczenia regulaminowe, ale wygrywa bezkompromisową wygodą lokalizacji.

Od czego zależą ceny działek ROD: czy nadal będą rosły, czy rynek osiągnął już swój maksymalny pułap?

Szeroko pojęte nieruchomości w Polsce drożeją i ten trend nie omija ogrodów działkowych, choć sytuacja nie jest jednolita w skali całego kraju. Tutaj działają dokładnie te same mechanizmy, co na klasycznym rynku mieszkaniowym. W Polsce są regiony, które się wyludniają i tam ceny ogródków ROD naturalnie spadają, bo brakuje chętnych. Jednak w dużych miastach przestrzeń jest towarem deficytowym, a podaż nowych terenów pod ROD jest niemal całkowicie zablokowana. Dlatego wzrost cen jest scenariuszem znacznie pewniejszym niż jakiekolwiek spadki.

Od czego zależą ceny działek ROD: podsumowanie

Rozmowa z Robertem Kędzierskim wyraźnie pokazuje, że Rodzinne Ogrody Działkowe przestały być jedynie reliktem przeszłości, a stały się pełnoprawnym i dynamicznym segmentem rynku nieruchomości. Choć „Rodos” nie daje nam ziemi na własność, dla tysięcy zmęczonych betonem Polaków jest to szansa na relatywnie tani i szybki dostęp do własnego ogrodu w granicach miasta. Współczesny działkowiec to już nie tylko doświadczony ogrodnik, ale przede wszystkim młody mieszkaniec bloku, który zamiast łopaty wybiera leżak i kosiarkę. Jedno jest pewne: dopóki wolna przestrzeń w metropoliach będzie towarem deficytowym, posiadanie własnego zielonego azylu pozostanie luksusem, za który w najbliższych latach przyjdzie nam zapłacić jeszcze więcej.

Źródło: domiprorta.pl

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *