Czy podlewanie trawników ma jeszcze sens?

Susza coraz mocniej zmienia sposób myślenia o zieleni. Suchy trawnik wygląda źle, ale często odbija po deszczu. Młode drzewo bez wody można stracić na lata.

Podlewanie trawników nie zawsze powinno być pierwszą reakcją na upał i brak opadów. W czasie suszy ważniejsze może być ratowanie drzew, krzewów i nowych nasadzeń. To one dają cień, chłodzą przestrzeń i pomagają zatrzymać wodę w mieście.

Susza uderza najpierw w trawniki

Żółty trawnik widać od razu. Pojawia się przy drogach, blokach, szkołach, urzędach i na osiedlowych terenach zieleni.
Dlatego mieszkańcy często pytają, dlaczego gmina albo zarządca nie podlewa trawy. Nie zawsze jednak trawnik powinien dostać wodę jako pierwszy.

Trawa ma większą zdolność regeneracji niż młode drzewa. Po opadach może wrócić do lepszego stanu. Z drzewem jest inaczej. Jeśli uschnie, miasto traci nie tylko roślinę, ale też kilka lat wzrostu, przyszły cień i naturalną ochronę przed przegrzewaniem.

Wody Polskie: mniej wodolubnych trawników

Wody Polskie w programie „Stop suszy!” zachęcają, aby zamieniać wodolubne trawniki na kwietne łąki. Taki kierunek ma ograniczać zużycie wody wodociągowej do podlewania. Wody Polskie wskazują, że podlewanie przydomowych trawników i ogródków zwiększa pobór wody.

Skutkiem mogą być spadki ciśnienia, a miejscami nawet okresowe braki wody w kranie. Dla gmin to sygnał, że susza wymaga ustalenia kolejności działań. Najpierw trzeba chronić zieleń, której nie da się łatwo odtworzyć. Dopiero później można myśleć o utrzymaniu idealnie zielonego trawnika.

Łąka zamiast trawnika nie jest zaniedbaniem

W wielu miejscach wyższa trawa albo łąka kwietna może być lepszym rozwiązaniem niż częste koszenie i podlewanie.
Nie chodzi o to, żeby zrezygnować z utrzymania zieleni. Chodzi o to, żeby inaczej traktować różne miejsca: pas przy ulicy, skwer, boisko, teren reprezentacyjny i zwykły trawnik między blokami.

Wody Polskie podkreślają, że mała retencja pozwala zatrzymywać lub spowalniać spływ wody. Wśród takich działań są m.in. oczka wodne, stawy, zadrzewianie, renaturyzacja małych rzek i ochrona terenów podmokłych.

Deszczówka zmienia sens podlewania

Podlewanie trawnika wygląda inaczej, jeśli używa się deszczówki. NFOŚiGW wskazuje, że deszczówka nadaje się do podlewania roślin, a systemy mikroretencji mogą obejmować zbieranie wód opadowych, retencję w gruncie i magazynowanie w zbiornikach.
To ważna różnica.

Podlewanie wodą z kranu w czasie suszy zwiększa obciążenie sieci. Podlewanie deszczówką wykorzystuje wodę, która wcześniej została zatrzymana na miejscu. Dlatego gminy, wspólnoty i właściciele domów coraz częściej powinni myśleć nie tylko o podlewaniu, ale też o zbieraniu wody.

Jedna burza nie kończy problemu

Po gwałtownym deszczu trawnik może szybko wyglądać lepiej. To jednak nie znaczy, że susza się skończyła. IMGW wskazuje w komunikatach hydrologicznych, że opady mogą czasowo hamować rozwój suszy hydrologicznej, ale w wielu zlewniach nadal mogą obowiązywać ostrzeżenia przed suszą.

Dla miast oznacza to jedno: nie wystarczy reagować dopiero wtedy, gdy trawa żółknie. Potrzebne są stałe działania: retencja, drzewa, ograniczanie koszenia, rozszczelnianie nawierzchni i ochrona gleby przed przegrzewaniem.

Co powinny robić gminy?

Gminy powinny ustalić priorytety podlewania. W czasie suszy pierwszeństwo powinny mieć młode drzewa, krzewy, nowe nasadzenia i zieleń przyuliczna. Trawniki warto podlewać tam, gdzie pełnią ważną funkcję użytkową. Może to być boisko, teren rekreacyjny, świeżo założony trawnik albo miejsce intensywnie używane przez mieszkańców. Tam, gdzie trawnik jest głównie dekoracją, lepszym rozwiązaniem może być rzadsze koszenie, wyższa trawa albo stopniowa zamiana części powierzchni w łąkę.

Co może zrobić mieszkaniec?

Mieszkaniec nie musi rezygnować z zieleni przy domu. Warto jednak zmienić kolejność podlewania. Najpierw młode drzewa, krzewy i rośliny wieloletnie. Dopiero później trawnik. Najlepiej używać deszczówki. Jeśli trawnik trzeba podlać, lepiej robić to rzadziej, ale porządniej. Najlepsza pora to rano albo wieczór. Najmniej sensu ma krótkie zraszanie w środku upalnego dnia. Woda szybko odparowuje, a efekt dla roślin jest słaby.

Susza wymusza wybór: cień czy idealna trawa

Pytanie „czy podlewać trawnik?” jest dziś zbyt wąskie. Lepsze pytanie brzmi: gdzie każda porcja wody daje największy efekt? W wielu miejscach odpowiedź będzie prosta. Najpierw drzewa, krzewy i nowe nasadzenia.

Suchy trawnik jest problemem widocznym. Utracone drzewo jest problemem długoterminowym: dla cienia, temperatury, retencji i kosztów utrzymania miasta.

 

Źródła: Kwietne łąki na okres suszy

Zobacz również: Susza dotyka większości gmin. Miasta muszą łapać wodę

FAQ: Czy podlewanie trawników ma jeszcze sens?

Dlaczego w czasie suszy ważniejsze jest ratowanie drzew niż trawników?

Drzewa dają cień, chłodzą przestrzeń i pomagają zatrzymać wodę w mieście. Są trudniejsze do odtworzenia niż trawnik, który ma większą zdolność regeneracji.

Czy warto podlewać trawnik w czasie suszy?

Podlewanie trawnika w czasie suszy nie zawsze jest priorytetem, szczególnie gdy woda potrzebna jest do ochrony młodych drzew i krzewów. Lepiej podlewać tam, gdzie trawnik pełni ważną funkcję użytkową.

Kiedy najlepiej podlewać rośliny w czasie upałów?

Najlepiej podlewać rano albo wieczorem, aby zmniejszyć parowanie.

Jakie alternatywy dla trawnika zalecają Wody Polskie?

Wody Polskie zalecają zamianę trawników na kwietne łąki, co ogranicza zużycie wody wodociągowej.

Jakie korzyści daje użycie deszczówki do podlewania roślin?

Podlewanie deszczówką zmniejsza obciążenie sieci wodociągowej, wykorzystując wodę zatrzymaną na miejscu.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *