Susza dotyka większości gmin. Miasta muszą łapać wodę

Susza w gminach przestała być problemem tylko rolników. Wody Polskie podały, że według raportów IUNG-PIB i IMGW suszą rolniczą objętych jest 62 proc. gmin w Polsce, a susza hydrologiczna nadal utrzymuje się w wielu zlewniach.
W miastach widać to w parkach, na trawnikach i w budżetach zieleni. Samorządy będą musiały zatrzymywać deszczówkę, inwestować w retencję i zmieniać sposób utrzymania miejskiej zieleni.
Spis treści
Susza w gminach nie kończy się na polach
Dane o suszy rolniczej pokazują skalę problemu, ale dla gmin to dopiero początek. Wody Polskie wskazują, że susza hydrologiczna utrzymuje się w wielu zlewniach, a przepływy poniżej średniej notowano szczególnie na zachodzie i północy kraju.
To oznacza, że problem dotyczy nie tylko upraw. Niższe przepływy w rzekach i niedobór wody w glebie wpływają też na zieleń miejską, kanalizację deszczową, inwestycje wodne i lokalne usługi komunalne.
Susza w gminach uderza w zieleń miejską
Pierwszy koszt suszy widać w zieleni. Trawniki szybciej żółkną, młode drzewa wymagają podlewania, a część nowych nasadzeń może nie przetrwać pierwszych sezonów. Dla zarządów zieleni i wydziałów komunalnych to nie jest tylko problem estetyki. To dodatkowe kursy beczkowozów, większe zużycie wody, koszty pielęgnacji i ryzyko wymiany uschniętych roślin.
Jeżeli susza w gminach będzie się powtarzać, samorządy będą musiały inaczej planować zieleń. Więcej znaczenia zyskają gatunki odporne na niedobór wody, ściółkowanie, rzadsze koszenie i ochrona gleby przed przesychaniem.
Susza w gminach wymusza zatrzymywanie deszczówki
Wody Polskie podczas konferencji „Stop Suszy! Start Retencji!” podkreślały, że woda opadowa nie powinna być traktowana jak ściek, którego trzeba się szybko pozbyć. Przykładem ma być Gdańsk, który chce osiągnąć 1 mln m³ pojemności retencyjnej do 2030 r.
Dla gmin oznacza to zmianę myślenia o inwestycjach. Deszczówkę trzeba zatrzymywać tam, gdzie spadła: w ogrodach deszczowych, zbiornikach, rowach chłonnych, parkach kieszonkowych i rozszczelnionych nawierzchniach. Jeżeli woda z ulic, parkingów i dachów od razu trafia do kanalizacji, miasto traci zasób potrzebny w czasie suszy. A przy ulewach zwiększa ryzyko przeciążenia kanalizacji deszczowej i lokalnych podtopień.
Retencja staje się inwestycją, nie dodatkiem
Retencja nie jest już tylko hasłem z dokumentów klimatycznych. NFOŚiGW uruchomił nabór dla samorządów na gospodarowanie wodami opadowymi i rozwój zielono-niebieskiej infrastruktury, a budżet programu wynosi 500 mln zł.
To środki na inwestycje, które mają zwiększać odporność miast na skutki zmian klimatu. Chodzi m.in. o zatrzymywanie wody, spowalnianie odpływu, rozwój zieleni i łączenie infrastruktury odwodnieniowej z rozwiązaniami przyrodniczymi. Dla gmin najważniejsze pytanie brzmi: czy retencja jest planowana przy każdej większej inwestycji, czy dopiero wtedy, gdy pojawia się susza albo podtopienie. Drugi wariant zwykle jest droższy.
Spółki wod-kan też poczują presję
Susza w gminach może mocniej obciążyć także spółki wodociągowo-kanalizacyjne. Niższe zasoby wody, większe zapotrzebowanie w upały i potrzeba monitorowania sieci oznaczają dodatkową presję operacyjną. IMGW w najnowszych komunikatach wskazuje, że w wielu zlewniach nadal mogą obowiązywać ostrzeżenia przed suszą hydrologiczną. Nawet prognozowane opady mogą tylko czasowo wstrzymać rozwój problemu.
Dla mieszkańców może to oznaczać lokalne apele o oszczędzanie wody. W skrajnych sytuacjach gminy mogą też ograniczać podlewanie ogrodów, napełnianie basenów albo używanie wody do celów innych niż bytowe.
Gmina musi wybrać: beton czy retencja
Każdy remont placu, drogi, parkingu albo skweru jest dziś decyzją wodną. Gmina może wybrać szczelną nawierzchnię, z której deszczówka szybko spłynie do kanalizacji, albo rozwiązanie, które zatrzyma część wody na miejscu. To nie zawsze musi oznaczać wielką inwestycję. Czasem wystarczy rozszczelnienie nawierzchni, więcej zieleni, niecka retencyjna, ogród deszczowy albo zbiornik przy obiekcie publicznym.
Najdroższy jest brak decyzji. Jeżeli miasto nie zatrzyma wody w czasie deszczu, później będzie płacić za podlewanie, wymianę zieleni, awarie po ulewach i doraźne działania w czasie suszy.
Mieszkańcy też dostają narzędzia
Susza w gminach nie kończy się na inwestycjach samorządu. Właściciele domów jednorodzinnych mogą korzystać z programu mikroretencji, w którym przewidziano do 8 tys. zł dofinansowania na przydomowe systemy gromadzenia i wykorzystania deszczówki. NFOŚiGW podał, że na ten cel przeznaczono 173 mln zł z FEnIKS 2021–2027.
To ważne, bo część problemu zaczyna się na prywatnych posesjach. Woda z dachów, podjazdów i chodników może zasilić ogród, zamiast szybko odpływać do kanalizacji. Dla gmin takie programy są też sposobem na edukację. Mieszkaniec szybciej rozumie sens retencji, gdy widzi ją przy własnym domu, a nie tylko w strategii albo uchwale.
Co mieszkaniec zobaczy najpierw?
Najpierw pojawią się suche trawniki, zmiana koszenia i komunikaty o oszczędzaniu wody. W części gmin mogą wracać zakazy podlewania ogrodów, napełniania basenów albo używania wody wodociągowej do celów gospodarczych.
Mieszkańcy mogą też zobaczyć nowe inwestycje: ogrody deszczowe, zbiorniki, nawierzchnie przepuszczalne, łąki kwietne i nasadzenia odporne na suszę. To nie są dekoracje, tylko element zarządzania wodą w mieście. Najważniejsze będzie jednak wyjaśnienie, po co gmina zmienia utrzymanie zieleni. Rzadziej koszony trawnik albo suchszy skwer bez kontekstu wygląda jak zaniedbanie. Z kontekstem staje się częścią polityki oszczędzania wody.
Susza wymusi nowy budżet dla miasta
Susza w gminach będzie coraz częściej tematem budżetu, a nie tylko ochrony środowiska. Dotyczy zieleni, dróg, wod-kan, inwestycji, planowania przestrzennego i komunikacji z mieszkańcami.
Samorządy, które wcześniej zaplanują retencję, mogą ograniczyć koszty późniejszych interwencji. Te, które będą reagować dopiero po kolejnej fali suszy, zapłacą więcej za podlewanie, naprawy i wymianę zieleni. Dlatego pytanie nie brzmi już, czy gminy stać na łapanie deszczówki. Coraz częściej brzmi: czy stać je na to, żeby jej nie zatrzymywać.
Źródła: Stop Suszy! Start Retencji! – konferencja w Gdańsku
Zobacz również: Susza w Polsce. Jak dbać o zieleń w czasie niedoboru wody?








