Ścieki z szamb. Gdzie naprawdę trafiają?

Ścieki z szamb nie zawsze trafiają do oczyszczenia. W kontroli dotyczącej zlewni Iny Najwyższa Izba Kontroli oszacowała, że w latach 2022–2024 z nieskanalizowanych terenów gmin Chociwel i Recz do oczyszczenia trafiło tylko 12,9 proc. nieczystości ciekłych, a pozostałe 87,1 proc. stanowiło szacowaną lukę.

Nie wolno jednak przenosić tego wyniku na wszystkie polskie gminy. Dotyczy on dwóch konkretnych samorządów skontrolowanych przez NIK i określonego okresu. Jednocześnie znaczenie tej kontroli jest szersze z innego powodu. NIK pokazała bowiem prostą metodę: zestawić zużycie wody z ilością nieczystości odebranych z szamb i dowiezionych do stacji zlewnych. Dzięki temu taki bilans może ujawnić, że formalnie istniejąca ewidencja nie daje jeszcze realnej kontroli nad ściekami.

Ścieki z szamb: co dokładnie ustaliła NIK

Kontrola NIK objęła m.in. dwie gminy Chociwel i Recz oraz dwie spółki wodociągowo-kanalizacyjne. Ponadto dodatkowe kontrole w czterech gminach i dziewięciu oczyszczalniach przeprowadził na zlecenie Izby WIOŚ. Następnie kontrolerzy przeanalizowali dane z lat 2022–2024 dotyczące poboru wody i wywozu nieczystości ciekłych z terenów nieskanalizowanych.

W tym okresie do stacji zlewnych trafiło łącznie 65,06 tys. m³ nieczystości ciekłych, czyli 12,9 proc. szacowanej całości. NIK wyliczyła jednocześnie około 438,35 tys. m³ nieczystości, które mogły nie zostać oczyszczone. Izba zaznacza, że były to wartości szacunkowe. Nie oznaczają automatycznie, że cała różnica została nielegalnie spuszczona do rowu, rzeki czy gruntu.

Ścieki z szamb były poza skuteczną kontrolą

NIK stwierdziła, że ewidencje zbiorników bezodpływowych i przydomowych oczyszczalni w skontrolowanych urzędach były niekompletne i nieaktualne. Problem dotyczył również kontroli właścicieli nieruchomości.

Gminy mają obowiązek sprawdzać m.in. umowy na odbiór nieczystości i dowody uiszczania opłat. Kontrolę trzeba prowadzić co najmniej raz na dwa lata według planu kontroli. NIK ustaliła jednak, że w badanych gminach wymagane kontrole nie obejmowały wszystkich nieruchomości, a te przeprowadzone nie zawsze pozwalały ocenić, co faktycznie dzieje się ze ściekami.

Gmina może porównać dane o ściekach z szamb

Najważniejsza lekcja z kontroli nie dotyczy samego prowadzenia rejestru szamb.

Chodzi o połączenie kilku źródeł informacji:

  • liczby zbiorników bezodpływowych,
  • liczby mieszkańców korzystających z szamb,
  • ilości wody dostarczonej do nieruchomości,
  • ilości nieczystości odebranych przez firmy asenizacyjne,
  • ilości ścieków przyjętych w stacji zlewnej,
  • częstotliwości opróżniania zbiorników,
  • wyników kontroli właścicieli.

Dopiero takie zestawienie pokazuje, czy ilość legalnie odebranych nieczystości ciekłych jest zbliżona do ilości, której można oczekiwać na podstawie zużycia wody.

Prosty bilans może pokazać lukę

Model można przedstawić na prostym przykładzie. Załóżmy, że na nieskanalizowanym obszarze gminy mieszkańcy zużyli w ciągu roku 100 tys. m³ wody. Po uwzględnieniu np. 10 tys. m³ zużycia bezzwrotnego podlewania, pojenia zwierząt czy innych zastosowań potencjalnie pozostaje około 90 tys. m³ ścieków.

Jeśli firmy asenizacyjne i stacja zlewna wykazują tylko 40 tys. m³ odebranych nieczystości ciekłych, luka wynosi około 50 tys. m³. Wskaźnik odbioru wyniósłby wtedy: 40 000 / 90 000 = 44,4 proc. To nie jest jeszcze dowód nielegalnego zrzutu. Jest natomiast sygnałem, że gmina powinna wyjaśnić różnicę.

Nie każda różnica oznacza nielegalne pozbywanie się ścieków

Bilans musi uwzględniać lokalne warunki. Część mieszkańców korzysta z własnych studni, dlatego ich ścieki nie mają odpowiednika w danych wodociągowych. Z drugiej strony część wody wodociągowej może nie trafić do szamba, ponieważ służy do podlewania ogrodu, napełniania basenu, prac gospodarczych czy innych zastosowań bezzwrotnych. Znaczenie mają również:

  • sezonowość zamieszkania,
  • liczba faktycznych mieszkańców,
  • przydomowe oczyszczalnie,
  • działalność gospodarcza,
  • awarie i nieszczelności instalacji.

Dlatego różnica między zużyciem wody a ilością odebranych nieczystości ciekłych jest wskaźnikiem ryzyka.

Starsze kontrole pokazują, że problem nie pojawił się po raz pierwszy

Kontrola Iny nie jest pierwszym przypadkiem, w którym NIK wskazuje dużą różnicę między ilością wytwarzanych a legalnie odbieranych ścieków. Co więcej, podobny problem pojawił się już wcześniej. W kontroli ośmiu gmin województwa opolskiego dotyczącej lat 2018–2020 NIK stwierdziła bardzo zróżnicowaną skalę szacowanych nieoczyszczonych ścieków.

GminaSzacowany udział nieoczyszczonych ścieków
Lubrza85 proc.
Korfantów75 proc.
Cisek74 proc.
Strzeleczki54 proc.
Kietrz41 proc.
Gorzów Śląski40 proc.
Praszka19 proc.
Paczków16 proc.

Tych wyników nie należy bezpośrednio porównywać z wynikiem Chociwla i Recza, bo dotyczą innego okresu, innych gmin i wcześniejszej kontroli. Pokazują jednak, że luka między ściekami potencjalnie wytworzonymi a legalnie odebranymi może być problemem bardzo różnej skali.

Sam dokument z wywozu nie wystarcza do skutecznego nadzoru

W wielu gminach kontrola właściciela sprowadza się przede wszystkim do sprawdzenia umowy i rachunków. To ważny element, ale analiza NIK pokazuje jego ograniczenie. Właściciel może mieć umowę i kilka rachunków, a jednocześnie częstotliwość wywozu może być niewspółmiernie mała do wielkości zbiornika, liczby mieszkańców i zużycia wody.

Dlatego skuteczna kontrola powinna odpowiadać także na pytanie ilościowe: czy to, co zostało legalnie wywiezione, jest wiarygodne w stosunku do tego, ile ścieków mogło powstać?

Gminy mają obowiązek kontrolować szamba co najmniej raz na dwa lata

Obowiązujące przepisy wymagają od wójta, burmistrza lub prezydenta miasta prowadzenia kontroli co najmniej raz na dwa lata. Jednocześnie samorządy stosują różne modele organizacyjne. Przykładowo Gmina Wietrzychowice prowadzi w latach 2026–2027 kontrole umów i dowodów opłat zgodnie z harmonogramem.

Gmina Rogowo przyjęła z kolei plan kontroli rozłożony na poszczególne miejscowości i miesiące 2026 r. Takie kontrole pozwalają sprawdzić formalne obowiązki mieszkańca. Następnym krokiem może być jednak analiza zbiorcza danych dla całej gminy.

Kontrola nieczystości ciekłych zaczyna się od bilansu

NIK wskazała w Chociwlu i Reczu, że dane o zużyciu wody i odbiorze nieczystości były dostępne, ale urzędy ich nie analizowały w sposób pozwalający wykryć skalę problemu. To właśnie tutaj znajduje się największa luka systemowa. Gmina może wiedzieć:

    <li>gdzie znajduje się szambo,

  • kto ma podpisaną umowę,
  • jaka firma je opróżnia.

A mimo to może nie wiedzieć, czy ilość odbieranych ścieków ma jakikolwiek związek z rzeczywistą ilością ścieków powstających na nieruchomości. Dlatego kontrola szamb powinna przejść od samej ewidencji do bilansowania przepływu ścieków.

Gdzie trafiają nieczystości ciekłe? Sama ewidencja nie wystarczy

Wyniku 87,1 proc. z Chociwla i Recza nie można rozszerzać na całą Polskę. Można natomiast potraktować go jako ostrzeżenie dla innych gmin: rejestr szamb i zbieranie rachunków nie wystarczą, jeśli nikt nie porównuje ich z ilością wody i ścieków rzeczywiście trafiających do stacji zlewnych.

Właśnie taki bilans może wskazać nieruchomości lub obszary wymagające dokładniejszej kontroli. Pełna odpowiedź na pytanie, jaka jest skala tego problemu w Polsce, wymagałaby jednak porównywalnych danych z większej liczby gmin. Obecna kontrola NIK takiej ogólnopolskiej odpowiedzi nie daje.

 

Źródła:</p>

Zobacz również: Ścieki i oczyszczalnie – wyzwania samorządów w najbliższych kilku latach

FAQ: Ścieki z szamb. Gdzie naprawdę trafiają?

Jak NIK określiła lukę w odbiorze nieczystości ciekłych w gminach Chociwel i Recz?

NIK oszacowała, że tylko 12,9% ścieków z terenów nieskanalizowanych trafia do oczyszczenia, co pozostawia lukę na poziomie 87,1%.

Dlaczego ewidencja zbiorników bezodpływowych nie jest wystarczająca?

Ewidencja może nie odzwierciedlać rzeczywistej ilości odbieranych ścieków, co wymaga dopasowania danych o zużyciu wody i odbiorze nieczystości.

Kiedy gminy muszą przeprowadzać kontrole ścieków?

Gminy mają obowiązek kontrolować odbiór ścieków co najmniej raz na dwa lata.

Ile ścieków teoretycznie nie podlega oczyszczeniu w województwie opolskim według NIK?

W gminie Lubrza szacowany udział nieoczyszczonych ścieków wynosił 85%, w Korfantowie 75%, a w Ciskiem 74%.

Czy różnica między zużyciem wody a odbiorem ścieków zawsze wskazuje na nielegalne działania?

Nie, różnica może wynikać z lokalnych warunków, takich jak sezonowość zamieszkania czy wykorzystanie wody do celów bezzwrotnych.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *