Autobusy mają wrócić do gmin. Samorządy pytają o koszty.

Transport publiczny w gminach ma dostać nowe zasady. Rząd przyjął projekt ustawy, który ma przeciwdziałać wykluczeniu transportowemu i poprawić dostępność połączeń w mniejszych miejscowościach.

Dla mieszkańców stawką jest dojazd do szkoły, lekarza, urzędu albo pracy. Dla samorządów pytanie, kto zapłaci za dodatkowe kursy, kierowców, paliwo, rozkłady i koordynację połączeń.

Transport publiczny w gminach ma działać według nowych zasad

Rada Ministrów przyjęła projekt zmian w ustawie o publicznym transporcie zbiorowym 9 czerwca 2026 r. Projekt został skierowany do Sejmu 11 czerwca 2026 r. Ministerstwo Infrastruktury wskazuje, że reforma ma objąć cały kraj i wszystkie szczeble samorządu. Jej głównym celem jest przeciwdziałanie wykluczeniu transportowemu, szczególnie na obszarach wiejskich.

To ważne zastrzeżenie: na razie mówimy o projekcie ustawy, a nie o obowiązujących przepisach. Dla gmin oznacza to czas na analizę, ale też sygnał, że temat lokalnych autobusów wróci do budżetów i planów transportowych.

Autobus w gminie ma zapewnić dojazd do szkoły i lekarza

Projekt zakłada ogólnopolski standard dostępności do komunikacji zbiorowej. Ministerstwo Infrastruktury podaje minimum czterech połączeń w dni robocze i dwóch połączeń w dni wolne między stolicą województwa a siedzibami powiatów oraz między siedzibami powiatów i gmin.

Projekt przewiduje też zapewnienie mieszkańcom dojazdu w ramach gminy do miejscowości, w których są obiekty użyteczności publicznej. Chodzi m.in. o administrację publiczną, kulturę, oświatę i opiekę zdrowotną. Dla mieszkańca to nie jest techniczna zmiana w ustawie. To pytanie, czy bez samochodu da się dojechać do szkoły, ośrodka zdrowia, urzędu albo na przesiadkę do pociągu.

Transport publiczny w gminach oznacza też rachunek

Autobus w gminie nie kończy się na rozkładzie jazdy. Trzeba zapłacić za kierowców, paliwo albo energię, tabor, przystanki, informację pasażerską, organizację linii i dopłaty do kursów. Ministerstwo Infrastruktury informuje, że budżet Funduszu rozwoju przewozów autobusowych na 2026 r. ma wynieść 1,235 mld zł. Resort podał też, że wszystkie złożone wnioski mają otrzymać finansowanie.

To nie usuwa jednak lokalnego pytania o wkład samorządów i trwałość finansowania. Gmina musi wiedzieć, czy stać ją na linię nie tylko w roku uruchomienia, ale także wtedy, gdy mieszkańcy przyzwyczają się do połączenia.

Marszałek ma koordynować przewozy w regionie

Projekt wprowadza instytucję integratora przewozów na poziomie marszałka województwa. Jego zadaniem ma być koordynacja różnych rodzajów transportu zbiorowego oraz tworzenie schematu sieci komunikacyjnej na poziomie powiatów i województwa.

W założeniu ma to ograniczyć chaos i lepiej połączyć autobusy z koleją. Dla mieszkańca ważne będzie, czy autobus dowiezie go do stacji wtedy, gdy faktycznie odjeżdża pociąg. Dla gmin i powiatów kluczowe będzie coś innego: kto decyduje o trasie, kto finansuje kurs i kto odpowiada przed mieszkańcami, gdy połączenie nie pasuje do realnych potrzeb.

Integracja transportu czy ryzyko dublowania linii?

Branża transportowa zgłasza też obawy. Samorząd PAP opisywał stanowisko Izby Gospodarczej Komunikacji Miejskiej, która ostrzega przed ryzykiem dezintegracji wypracowanych systemów transportowych w aglomeracjach. Według IGKM problemem może być sytuacja, w której na jednym korytarzu działa kilku organizatorów, z różnymi rozkładami, taryfami i biletami. Samorząd PAP wskazywał też na obawy dotyczące dodatkowych kosztów dla jednostek samorządu terytorialnego.

To ważne, bo reforma ma poprawić dostępność transportu, a nie tworzyć konkurujące ze sobą siatki połączeń. Jeżeli mieszkaniec dostanie autobus, ale z osobnym biletem i złym skomunikowaniem, efekt może być słabszy niż zakłada ustawa.

Transport na żądanie może pomóc małym miejscowościom

Projekt ma także tworzyć ramy prawne dla przejazdów na żądanie organizowanych przez gminy. Ministerstwo Infrastruktury wskazuje, że mają one uzupełniać tradycyjne przewozy autobusowe szczególnie tam, gdzie gęstość zaludnienia jest mniejsza, a dostępność transportu ograniczona.

To może być ważne dla wsi i rozproszonych miejscowości. Stała linia autobusowa może tam jeździć pusta, ale przejazd na zamówienie może dowieźć mieszkańca do centrum gminy, lekarza albo węzła przesiadkowego. Warunek jest prosty: system musi być zrozumiały. Mieszkaniec powinien wiedzieć, jak zamówić przejazd, z jakim wyprzedzeniem, ile zapłaci i gdzie może dojechać.

Cyfrowe rozkłady mają ułatwić planowanie podróży

Projekt przewiduje obowiązek tworzenia i udostępniania rozkładów jazdy w formie cyfrowej. Ministerstwo Infrastruktury wskazuje, że ma to zwiększyć dostępność informacji dla pasażerów i ułatwić planowanie podróży.

Dla mieszkańca mniejszej miejscowości to może być realna zmiana. Jeżeli autobus pojawi się w aplikacji, wyszukiwarce i na wspólnej mapie połączeń, łatwiej będzie zaplanować podróż z przesiadką. Sama cyfryzacja nie zastąpi jednak kursów. Rozkład w telefonie ma sens dopiero wtedy, gdy autobus faktycznie jeździ w godzinach potrzebnych mieszkańcom.

Co gmina powinna policzyć przed reformą?

Gmina powinna zacząć od mapy potrzeb. Trzeba sprawdzić, gdzie mieszkają uczniowie, seniorzy, osoby bez samochodu i mieszkańcy dojeżdżający do pracy. Potem trzeba policzyć koszt linii. Liczą się liczba kursów, długość trasy, liczba pasażerów, dopłata, dostępność kierowców, przystanki i możliwość połączenia autobusu z koleją.

Najważniejsza będzie komunikacja z mieszkańcami. Jeżeli gmina uruchomi linię bez sprawdzenia godzin pracy, nauki i wizyt lekarskich, autobus może wrócić na papierze, ale nie w codziennym życiu.

Mieszkaniec zapyta nie o ustawę, tylko o rozkłady autobusów

Dla mieszkańca najważniejsze pytanie brzmi: czy autobus pojedzie wtedy, kiedy jest potrzebny. Poranny kurs do szkoły i pracy ma inną wartość niż autobus w środku dnia, który nie łączy się z żadnym pociągiem.

Reforma może dać narzędzia do poprawy transportu publicznego w gminach. Nie przesądza jednak automatycznie, że każda miejscowość dostanie wygodne połączenie. Ostatecznie o powodzeniu zdecydują pieniądze, organizacja i lokalne dane. Autobus w gminie ma sens wtedy, gdy odpowiada na prawdziwą trasę mieszkańca, a nie tylko na wymóg w ustawie.

 

Źródła: Projekt ustawy o zmianie ustawy o publicznym transporcie zbiorowym oraz niektórych innych ustaw

Zobacz również: Darmowa komunikacja miejska 2026: kto jedzie bez biletu?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *