Wysokie ceny opału uderzyły w 400 tys. Polaków. Czy rząd wprowadzi dopłaty do pelletu?

W szczycie sezonu grzewczego ceny pelletu przekroczyły barierę 3000 zł za tonę. Jeszcze większym problemem był brak opału w sprzedaży. Dlatego pojawiły się pytania, czy rząd wprowadzi dopłaty do pelletu i jakie kroki podejmie resort, by ustabilizować rynek. Znamy już odpowiedź Ministerstwa Klimatu i Środowiska na te żądania.
Spis treści
Ministerstwo wyjaśnia, dlaczego ceny pelletu tak gwałtownie wzrosły
Sytuacja tysięcy gospodarstw domowych, które w ostatnich latach zdecydowały się na wymianę pieców węglowych na kotły na pellet stała się dramatyczna w styczniu i lutym 2026 r. Na rynku pojawił y się problemy z dostępem do tego opału, a w wielu regionach ceny pelletu poszybowały do rekordowych pułapów.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska wyjaśnia, że główną przyczyną problemów był splot niekorzystnych zjawisk pogodowych oraz znaczny wzrost liczby użytkowników kotłów na biomasę. Szacunki wskazują, że w Polsce na początku 2026 r. już ponad 400 tys. gospodarstw domowych korzystało z kotłów na pellet. Ministerstwo tłumaczy, że bardzo mroźny styczeń i luty wymusiły na mieszkańcach intensywniejsze ogrzewanie domów. To natomiast przełożyło się na błyskawiczne uszczuplenie zapasów u sprzedawców.
Dodatkowo na sytuację wpływa fakt, że w ostatnich latach tysiące Polaków wymieniło „kopciuchy” właśnie na kotły opalane pelletem. Zwiększony popyt przy ograniczonej podaży naturalnie wywołał niedobory.
– Ministerstwo Klimatu i Środowiska dostrzega problem niedoboru pelletu na krajowym rynku, do którego przyczynił się wzrost popularności tych urządzeń – wyjaśnia Krzysztof Bolesta, wiceminister klimatu i środowiska.
Problemy produkcyjne wpłynęły na rynek pelletu
Niska temperatura uderzyła również w sam proces wytwórczy. Pellet powstaje z produktów ubocznych obróbki drewna, takich jak trociny i zrębki, które zimą stają się trudnym materiałem technologicznym. Gdy drewno zamarza, staje się twardsze, co drastycznie zwiększa awaryjność maszyn i koszty eksploatacji w zakładach produkcyjnych.
Z tego powodu wiele mniejszych zakładów zdecydowało się na przestoje produkcyjne, aby uniknąć kosztownych napraw. Mniejsza ilość przerabianego drewna w tartakach automatycznie oznacza mniej odpadów, z których można by wyprodukować granulat.
Kolejnym wyzwaniem jest proces suszenia surowca, który przy ekstremalnych mrozach pochłania znacznie więcej energii cieplnej. To kolejny element, który sprawia ograniczenie produkcji. W takiej sytuacji producenci albo podnoszą ceny pelletu, aby zrekompensować koszty na suszenie, albo zmniejszają produkcję.
Rekordowe ceny pelletu. Ile trzeba zapłacić za tonę?
Z tych powodów sytuacja na rynku pelletu stała się dramatyczna, a biomasa stała się towarem niemal luksusowym. Warto jednak pamiętać, że stawki pelletu wpływa także kilka innych czynników, takich jak:
- forma zakupu – pellet kupowany w większych ilościach jest zazwyczaj tańszy niż ten sprzedawany we workach w marketach budowlanych;
- parametry techniczne pelletu – na cenę wpływa m.in. kaloryczność, wilgotność, zawartość popiołu oraz certyfikat potwierdzające parametry;
- kraj pochodzenia pelletu – polska biomasa jest zazwyczaj tańsza niż ta importowana z Niemiec, Czech czy Litwy.
O skali problemu świadczy porównanie ceny pelletu z września 2025 r. i z lutego 2026 r. Jeszcze wczesną jesienią pellet kosztował od 600 do 900 zł za tonę, w zależności od dystrybutora. Jednak na początku 2026 r. ceny pelletu przekroczyły kwotę 2300 zł za tonę, a w niektórych regionach przebiła nawet 3000 zł. W marketach budowlanych, gdzie można kupić 15-kg worki opału, ceny pelletu sięgały 45 zł. Warto zauważyć, że również w styczniu 2025 roku ceny pelletu zaczęły rosnąć, ale było to około 1500 zł/t, a maksymalne stawki sięgały 1950 zł.
W marcu 2026 r. ceny pelletu nieco już spadły, ale w marketach worek wciąż kosztuje 36-39 zł. Natomiast pellet drzewny klasy ENplus A1 za tonę kosztuje od 2090 do 2170 zł za tonę.
Czy będą dopłaty do pelletu? Jednoznaczne stanowisko resortu
W obliczu drożyzny pojawiły się postulaty wprowadzenia dopłat do pelletu, które mieliby otrzymać właściciele kotłów na biomasę. Z taką propozycją wyszła Anna Pieczarka, posłanka PiS z okręgu tarnowskiego w interpelacji do resortu klimatu. Miałyby one funkcjonować na podobnej zasadzie, jak kiedyś dopłaty do węgla.
Jednak Ministerstwo Klimatu i Środowiska jasno wskazuje, że nie planuje obecnie wprowadzenia dopłat do pelletu. Resort nie zamierza także w żaden sposób ingerować w funkcjonowanie rynku.
– Ministerstwo nie ma podstaw prawnych do ingerencji w relacje biznesowe nawiązywane pomiędzy producentami, importerami, dystrybutorami lub sprzedawcami pelletu – podkreśla Krzysztof Bolesta.
Jakie działania naprawcze proponuje rząd?
Zamiast dopłat do pelletu, Ministerstwo Klimatu i Środowiska wskazuje na systemowe zmiany w polityce energetycznej państwa. Kluczem do stabilizacji cen ma być lepsza koordynacja zużycia biomasy przez wielką energetykę zawodową oraz odbiorców indywidualnych. Resort obawia się, że bez odpowiedniego nadzoru, elektrownie mogą „wykupić” surowiec z rynku. To z kolei jeszcze bardziej podbije ceny dla zwykłych obywateli.
Wśród planowanych kroków wymienia się:
- Pilny przegląd instalacji wykorzystujących pellet przemysłowy w energetyce.
- Synchronizację rozwoju ciepłownictwa indywidualnego z możliwościami surowcowymi kraju.
- Analizę wpływu spalania biomasy w elektrowniach na koszty ponoszone przez gospodarstwa domowe.
Natomiast eksperci radzą, aby biomasę drzewną kupować w większej ilości latem, kiedy ceny pelletu są stosunkowo niskie. Jednak tu największy problem mają właściciele kotłów na pellet, którzy nie mają możliwości zmagazynowania dużej ilości pelletu. To takie osoby są w największym stopniu skazane na wahania na rynku.
To także Cię zainteresuje: 1200 zł bonu na audyt energetyczny i łatwiej o dotacje. Rewolucja w Czystym Powietrzu.
Źródło: Sejm








